Opowieść wildecka

Co rano to samo miejsce wystawione

na sprzedaż oczom:

złuszczona płetwa kamienicy

na brzegu nieruchomego morza ulic,

mężczyzna-ptak uprząta śmieci

z plaży chodnika zalegające

po nocnym przypływie jak martwe ryby,

nerwowy rój w zatoce bramy.

Na słupach króluje miłość: