„Droga diskdżokejko, Beato, córko dróżników,

numer telefonu do ciebie był trefny,

odezwij się, bo tęsknię! Krasnoludek z «Panoramy»”.

A jednak język odwraca się od oczu tego miejsca.

Niewidzialna dłoń odpina kaburę

w trzcinach kominów, odbezpiecza spust.

Strażnik przygląda się zewsząd.