Październik

Zapomniałem o nim. Więc dlaczego teraz —

jesienią, kiedy wiatr ładuje pod kołnierz

swój wilgotny jęzor? Kiedy jego żona i córka,

popychane, nie bez trudu nabijają na hak

wyszukane w trawie papiery i śmiecie,

a czarną foliową torbę wyrywa im z rąk?

Kim jest teraz, skoro z taką łatwością wydostał się

z kobiety i dziecka, za nic mając czas i odległość?

Ten sam co przed laty beret w kolorze zgniłego brązu,