za plecy na wstecznym biegu

jak poranna mgła, kieliszek z winem

stoi na łące ciała, usta mają smak mięty,

dłonie suną przez wzgórza brzucha

i piersi bezszelestnie jak wakacyjne pociągi,

za oknem miasto w woalu mroku,

jego niedościgła księga.

W tej podróży czekają nas wyłącznie

niespodzianki, choć będzie krótka

jak błysk flesza w zatoce oka.