„Rozumiesz?” ciśnie się na usta,

pocę się cały, siadając na stołku,

niezdolny nawet do zdjęcia skarpet

przystrojonych wieńcem ostów.

Potem, spragniony chłodu, kładę się

na podłogę, zamykam oczy.

Z czego się śmieję? Ze strachu?

Być może.