w zakamarkach mojego mózgu.
Po wbiegnięciu do mieszkania
zatrzaskuję drzwi i zaszyty między
stołem a lodówką chleb jem łapczywie,
używając dużo masła. Wyobrażasz
sobie? Nie? No, jasne. Bo jak?
Dlaczego? Chciałem inaczej,
„Na wskroś”, i żeby słowa były
jak łodzie. Cóż, nie wyszło.
Za dużo tego proszku. I tylko uparte