przekonasz się, będą jaja”.

Ale nie, siedzę i patrzę,

z sercem nagle pełnym podziwu

dla zmyślności mrówek,

hipnotyzowany przez liście

toczące z wiatrem milczącą wojnę.

I zaraz, jak inni, wybieram zbiórkę —

wstajemy pod rząd, jak na capstrzyk,

każdy zabiera sweterek

po młodszej siostrze.