— Poważnie? Ganiają po ulicach?

— Zwariowałeś? Jasne, że nie ganiają!

— No to czemu mówisz, że ganiają?

— O rany! Chciałem tylko powiedzieć, że jest ich tam cała masa, rozumiesz? I że w ogóle mógłbyś ich zobaczyć; na przykład takiego starego garbatego Ryszarda...

— Ryszarda? A jak on ma na nazwisko?

— On wcale nie ma nazwiska. Królowie nie mają nazwisk, tylko imiona.

— E tam! Nie mają nazwisk?

— Nie mają, a co?

— Nic. Niech sobie nie mają, jak im się tak podoba. Ale ja nie chciałbym być królem i mieć tylko imię, jak Murzyn. Słuchaj, Tomek, a gdzie ty właściwie chcesz zacząć kopać?

— Jeszcze nie wiem. Może zabierzemy się do tego starego, uschniętego drzewa na wzgórzu, po drugiej stronie potoku Cichego Domu?