— Ha! Niech tylko spróbuje zabrać! Zakopany skarb należy do tego, kto go znalazł. Nieważne, na czyim był terenie.
To uspokoiło Hucka. Znowu podjęli pracę. Po pewnym czasie Huck powiedział:
— Do licha! Chyba znowu kopiemy w złym miejscu. Jak myślisz?
— Wiesz, Huck, to jest bardzo podejrzane. Nie rozumiem, dlaczego tym razem nie trafiliśmy na właściwe miejsce. Czasami przeszkadzają czarownice. Zdaje się, że to któraś z nich weszła nam w drogę.
— Bzdura! Przecież w dzień czarownice nie mają żadnej mocy!
— Prawda, nie przyszło mi to do głowy... Już wiem! Wiem, co jest grane! Ale z nas osły! Przecież najpierw trzeba sprawdzić, gdzie pada cień drzewa o północy, a dopiero potem kopać w tym miejscu!
— O kurczę, rzeczywiście! A myśmy się tu pocili jak dwa barany! Niech to diabli! Nie ma co, musimy tu przyjść w nocy. Taki kawał drogi. Będziesz mógł wyjść z domu?
— No pewnie! Musimy tu przyjść jeszcze dzisiaj, bo jak ktoś zobaczy te dziury, to zaraz zorientuje się, co jest grane i sprzątnie nam skarb sprzed nosa.
— W takim razie przyjdę dziś w nocy pod twój dom i będę miauczał.
— Dobrze. A teraz schowajmy te narzędzia w krzakach.