— Tomka ciągle nie było w domu. Już myślałem, że nic z tego nie będzie i chciałem dać za wygraną, gdy dosłownie nadziałem się na nich przed moim własnym domem. No i tak, jak stali, przyprowadziłem ich tutaj.

— I bardzo dobrze pan zrobił — powiedziała wdowa. — Chodźcie za mną, chłopcy.

Wciągnęła ich do sypialni i powiedziała:

— Teraz umyjcie się i przebierzcie. Tu leżą dwa nowe ubrania; koszule, skarpetki, wszystko w komplecie. To dla Hucka — daj spokój, chłopcze, nie dziękuj — jedno ubranie jest od pana Jonesa, drugie ode mnie. Będą chyba dobre na was obu. No, ubierajcie się. Poczekamy na was. Jak już będziecie podobni do ludzi, to zejdźcie do salonu.

Po tych słowach wyszła.

Rozdział XXXV

— Słuchaj, Tomek — powiedział Huck — gdybyśmy znaleźli linę, moglibyśmy zwiać stąd. Okno nie jest wysoko.

— Bez sensu! Dlaczego chcesz zwiewać?

— Eee, nie lubię tłoku... nie jestem do tego przyzwyczajony. Ja tego nie wytrzymam. Nie zejdę do nich!

— Gadanie! To nic nadzwyczajnego. Zresztą wszystko mi jedno. Nie bój się, będę stał obok i uważał na ciebie.