— Śliczne. Teraz narysuj człowieka.
Artysta dorysował człowieka, olbrzymiego potwora, który spokojnie mógłby przejść ponad domem. Ale dziewczynka nie była pedantką. Potwór zupełnie ją zadowalał. Szepnęła:
— Pysznie! Zrób jeszcze mnie, jak przychodzę.
Tomek namalował coś podobnego do klepsydry z głową jak księżyc w pełni i słomkami zamiast rąk i nóg. Rozcapierzone palce uzbroił w potężny wachlarz.
— Ach, jakie to śliczne! — powiedziała dziewczynka. — Chciałabym tak umieć rysować!
— To zupełnie łatwe — odszepnął Tomek. — Jak chcesz, mogę cię nauczyć.
— Naprawdę? Kiedy?
— W południe. Czy idziesz do domu na obiad?
— Zostanę, jeśli chcesz.
— Wspaniale. Jak się nazywasz?