— Becky Thatcher. A ty? Ach, prawda, wiem: Tomasz Sawyer.
— Tak się nazywam, gdy dostaję lanie. Kiedy jestem grzeczny, nazywam się Tomek. Ty będziesz do mnie mówiła Tomek, prawda?
— Tak.
Zaczął znowu coś gryzmolić na tabliczce. Ale ona już się nie odwracała. Chciała widzieć. Odpowiedział:
— O, to nic takiego!
— Nie wierzę. Tam coś jest.
— Ależ nic. Zresztą nie będziesz chciała na to patrzeć.
— Przeciwnie, bardzo, bardzo chcę. Proszę cię, pokaż!
— A nie powiesz nikomu?
— Nigdy! Słowo!