— Ta-ak.
— Więc co to było?
— Nie powiem.
— Mam ci sam powiedzieć?
— Ta-a-ak, ale kiedy indziej.
— Nie, teraz!
— Nie, nie teraz... Jutro!
— O nie, Becky, proszę cię. Ja tylko szepnę, bardzo cichutko.
Becky zawahała się. Tomek uznał milczenie za zgodę. Objął ją ręką wpół i wyszeptał wyznanie cichutko, z ustami tuż przy jej uchu.
Potem dodał: