— Ostrzegłam was i ostrzegam raz jeszcze, oddalcie się. Inaczej czeka was od tego człowieka zguba. To tyran, nie zna on litości. Ja, która jestem jego niewolnicą, wiem o tym najlepiej. Biedny Miles i Artur, i mój drogi opiekun, sir Ryszard, wolni są już od niego na zawsze i bezpieczni w grobie — lepiej by było dla was być przy nich niż w mocy tego potwora! Pretensje wasze są zamachem na jego tytuły i jego własność; zadaliście mu czynną obelgę w jego własnym domu — jesteście zgubieni, jeżeli pozostaniecie tu dłużej. Uciekajcie — nie zwlekajcie ani chwili! Jeśli wam brak pieniędzy, weźcie, proszę, tę sakiewkę i przekupcie służących, aby was wypuścili. Ach, usłuchajcie mego ostrzeżenia, nieszczęsny człowieku, uciekajcie, póki jeszcze czas.
Miles odepchnął sakiewkę ruchem ręki, podniósł się z fotela i stanął przed Edytą.
— Wyświadczcie mi, pani, jedną przysługę — rzekł. — Spójrzcie mi prosto w oczy, abym się mógł przekonać, czy wytrzymacie mój wzrok. Tak — a teraz odpowiedzcie mi: czy jestem Milesem Hendonem?
— Nie. Nie znam was.
— Przysięgnij!
Odpowiedź była cicha, ale wyraźna.
— Przysięgam.
— O, to wprost nie do wiary!
— Uciekajcie! Dlaczego trwonicie drogocenny czas? Uciekajcie i ratujcie się!
W tej chwili do komnaty wpadli żołnierze i wywiązała się zaciekła walka, ale Hendon został rychło pokonany i obezwładniony. Króla pojmano także, związano i poprowadzono do więzienia.