— Widzę tu tylko zwyczajną hałastrę uliczną. Któryż to ma być?

Dozorca więzienny roześmiał się i odpowiedział:

— Ten tutaj; spójrz no na tego łotra i powiedz, co o nim sądzisz.

Staruszek podszedł bliżej, przyjrzał się Hendonowi uważniej i potrząsnął głową, mówiąc:

— Zaiste, ten człowiek nie jest żadnym z Hendonów i nigdy nim nie był.

— Masz rację! Twoje stare oczy dobrze jeszcze widzą. Gdybym ja był na miejscu sir Hugona, wziąłbym tego łajdaka i...

Dozorca wspiął się na palcach i z ruchem takim, jakby miał na szyi stryczek, wydał dźwięk, jaki wydaje skazaniec, gdy rzęzi w ostatniej chwili życia. Staruszek zaś ciągnął:

— Niech się cieszy, jeżeli go coś gorszego nie spotka. Gdybym ja był sędzią, zginąłby od ognia...

Dozorca roześmiał się brutalnie i okrutnie.

— Powiedz mu prawdę, stary, jak wszyscy inni, którzy tu przychodzili, żeby mu się przyjrzeć. To świetna zabawa, powiadam ci.