Potem jednak w oczach jego zaigrał okrutny błysk i król mruknął:
— Ale zanim ja umrę, on musi zginąć pierwej.
Ponieważ otaczający go dworzanie spostrzegli, że król nie śpi, jeden z nich zapytał, czy zechce przyjąć lorda kanclerza, oczekującego w przedpokoju.
— Wprowadźcie go, wprowadźcie go! — zawołał król szybko.
Lord kanclerz wszedł i klękając obok łoża królewskiego, przemówił:
— Wydałem odpowiednie zarządzenia i zgodnie z wolą króla parowie39 monarchii zebrani są obecnie w swych strojach urzędowych w sali posiedzeń parlamentu, gdzie wydawszy wyrok śmierci na księcia Norfolka, oczekują w pokorze dalszych rozkazów waszej królewskiej mości w tej sprawie.
Okrutna radość promieniała z twarzy króla.
— Podnieście mnie! — zawołał. — We własnej osobie stanę przed parlamentem i własnoręcznie przypieczętuję wyrok, który mnie uwalnia od...
Głos odmówił mu posłuszeństwa; zarumienione policzki pokryły się trupią bladością; dworzanie oparli go znowu o poduszki i szybko podali krzepiące sole.
Oprzytomniawszy nieco, król rzekł zbolałym głosem: