W następnej chwili odszukanie go w rozkołysanej ciżbie ludzkiej byłoby trudniejsze niżeli wydobycie grosika rzuconego w fale Atlantyku.
Książę zrozumiał to w lot, zajął się więc zaraz własnymi sprawami, nie troszcząc się więcej o Jana Canty.
Zrozumiał także coś więcej jeszcze.
Mianowicie, że jakiś fałszywy książę Walii przewodniczył zamiast niego na bankiecie miejskim.
Wywnioskował z tego, że żebrak Tomek Canty skorzystał podstępnie z nadarzającej mu się okazji i stał się uzurpatorskim następcą jego stanowiska.
Pozostawało więc księciu jedno tylko wyjście — musiał się przepytać o drogę do Guildhallu54, dać się tam poznać i zdemaskować nikczemnego oszusta.
Zadecydował w duchu, że pozostawi Tomkowi czas na przygotowanie się do oczekującej go śmierci, ale potem będzie musiał być powieszony, szarpany cęgami i ćwiartowany, jak tego w owym czasie wymagały prawa karzące w ten sposób zdradę stanu!
Rozdział XI. W ratuszu
Barka królewska ślizgała się majestatycznie po Tamizie, na czele lśniącej flotylli55 równie wspaniałych statków, mijając mnóstwo oświetlonych łodzi.
Ze wszystkich stron brzmiała muzyka.