Zerwał się jednak szybko i spełnił zuchwałe żądanie chłopca; stał jeszcze przy nim w zamyśleniu, gdy drugi rozkaz wyrwał go nagle z zadumy:
— A teraz ręcznik!
Wziął ręcznik, który wisiał tuż koło chłopca i podał mu go bez sprzeciwu.
Potem sam umył sobie twarz, a gdy jeszcze był tym zajęty, chłopiec zasiadł już do stołu i począł jeść. Hendon pośpieszył się więc z myciem, przysunął sobie drugie krzesło i chciał właśnie usiąść, gdy chłopiec zawołał z najwyższym oburzeniem:
— Stój! Czy chcesz usiąść w obecności króla?
Okrzyk ten zupełnie stropił Hendona.
— Szaleństwo opętało go znowu — mruknął do siebie. — Wraz z wielką zmianą, jaka dokonała się w państwie, przybrał i on inną postać i wyobraża sobie teraz, że jest królem! Niech i tak będzie, nie mogę mu się sprzeciwiać — nie mam innego wyjścia — w przeciwnym razie gotów by mnie jeszcze wpakować do Tower!
Śmiejąc się w duchu z tej myśli, odsunął krzesło od stołu, stanął za krzesłem króla i począł mu usługiwać, o ile znał z obserwacji zwyczaje dworskie.
W miarę jedzenia surowość króla miękła nieco, a wraz z miłym uczuciem sytości poczuł chęć do pogawędki.
— Jeśli sobie dobrze przypominam — zaczął — nazwałeś się Milesem Hendonem?