Pan A. L. Bascom z Ohio: — Wnoszę o zamknięcie listy kandydatów i przystąpienie zgromadzenia do wyborów w drodze głosowania tajnego.

Na to pan Sawyer powiedział: — Panowie, stanowczo protestuję przeciw tej formie obradowania. Jest ona bezwzględnie niesprawiedliwa i nieuzasadniona. Prosiłbym, aby propozycję tę odrzucono raz na zawsze i wybrano przewodniczącego zgromadzenia, dodawszy mu godnych pomocników, a wówczas możemy przeprowadzić sprawę rozumnie i dla wszystkich zrozumiale.

Pan Bell z Iowa: — Panowie, pozwólcie mi zaprotestować. Nie czas teraz sprzeczać się o formy! Siedem dni byliśmy pozbawieni pożywienia! Każda minuta, która upływa na bezcelowych przekomarzaniach, powiększa nasze męczarnie. Zgadzam się na dokonane już wybory, jak również gotów jestem wraz z innymi oddać sprawę pod głosowanie, na którego spomiędzy nas los wypadnie. Pragnąłbym jedynie przyśpieszyć rezolucję...

Pan Gaston: — Odpowiem na to, że wybory potrwają co najmniej cały dzień i że tym samym musi nastąpić zwłoka, której pan chce właśnie uniknąć. Gentleman z New Jersey...

Pan van Nostrand junior: — Panowie, jestem tutaj obcy, nie szukałem zaszczytu, który mi przypadł w udziale, i mam pewne skrupuły...

Pan Morgan z Alabamy przerywając: — Proponuję pozostać przy ostatniej propozycji.

Sprawę tę rozpatrywano powtórnie i po dłuższych debatach rozstrzygnięto w duchu aprobaty. Propozycja co do wyboru pomocników również została przegłosowana i na stanowiska te, po obraniu pana Gastona na przewodniczącego, powołano: pana Blake’a na sekretarza, panów Holcomba, Dyera i Baldwina na członków komisji ds. nominacji, wreszcie pana R. M. Howlanda, dostawcę, aby pomagał komisji w dokonywaniu wyboru.

Po czym nastąpiła półgodzinna przerwa, podczas której odbywały się nieliczne prywatne narady. Na dzwonek przewodniczącego posiedzenie otwarto z powrotem, a następnie komisja oświadczyła, iż los padł na panów George’a Fergusona z Kentucky, Luciena Herrmana z Luizjany i W. Messicka z Kolorado, jako na kandydatów. Rezolucję tę przyjęto.

Pan Rogers z Missouri: — Panie przewodniczący, mimo całej prawidłowości dokonanego postanowienia, pragnąłbym zrobić w nim poprawkę, zamieniając wybór pana Herrmana na korzyść pana Lucius Harrisa z St. Louis, którego znamy wszyscy z jak najpochlebniejszej strony. Nie chciałbym, byście panowie dojrzeli w moich słowach zamiar rzucenia najlżejszego nawet cienia na wysokie przymioty oraz owocną działalność społeczną pana Herrmana z Luizjany! Daleki jestem od podobnej myśli. Cenię i szanuję go, nie ustępując w tym żadnemu z obecnych tu gentlemanów; nikt z nas wszakże nie może zaprzeczyć oczywistemu faktowi, że w ciągu ostatniego tygodnia, który tu w tak fatalnych warunkach spędziliśmy, ubyło mu więcej ciała aniżeli komukolwiek z nas — ani też temu, że komisja zaniedbała swego pierwszego obowiązku, przez niedbalstwo lub z innej ważniejszej przyczyny, wystawiając na kandydata pod głosowanie gentlemana, który, przy całej czystości swych zamiarów, posiada jednak niesłychanie małą wartość odżywczą...

Przewodniczący: — Czy gentleman z Missouri nie zechciałby usiąść? Nie mogę zezwolić na sądzenie postępowania komisji inaczej, jak w prawidłowym porządku prawnym. Jak zgromadzenie zamierza zachować się wobec interpelacji gentlemana z Missouri?