Zaprzestawszy rozmowy, zaczęliśmy się namyślać. Po niejakiej chwili odzywa się Tomek:
— A wiesz, Huck, głupcy jesteśmy, że nam to najpierw na myśl nie przyszło. Założyłbym się, że wiem, gdzie jest Jim!
— Nie! Gdzie?
— A w tej budzie, tuż obok dołu na popiół. Czy nie zauważyłeś podczas obiadu Czarnego idącego w tamtą stronę z misą pełną różnego jedzenia?
— Tak, zauważyłem.
— Jak ci się zdaje, dla kogo było to jedzenie?
— Albo ja wiem! Dla psa zapewne.
— Aha! Dla psa. A ja ci powiadam, że nie dla psa.
— Dlaczego?
— Bo między innymi rzeczami był tam i kawałek kawona.