Ale on spojrzał na mnie z nieopisanym zniechęceniem i odrzekł:

— Ty się nigdy w życiu niczego nie nauczysz. Biegaj po noże. Pamiętaj, trzy nam potrzeba.

Ma się rozumieć, że pobiegłem.

Rozdział XXXVI

Piorunochron. — Tomek ma zasady. — Dla sławy a potomności. — Kradzież łyżek. — Najście psów. — Dobra rada.

Wieczorem, gdy wszyscy posnęli, pobiegliśmy, zszedłszy po piorunochronie, do przybudówki, żeby się zabrać do roboty przy świetle próchna. Tomek zalecił rozpoczęcie kopania tuż pod łóżkiem Jima, żeby przejście było pokryte kołdrą spadającą do ziemi. Kopaliśmy więc nożykami aż do północy, zmordowani strasznie i z pęcherzami na dłoniach, pomimo że robota wolno postępowała. Na koniec odzywam się do Tomka:

— Ależ my tego przez trzydzieści osiem lat nie wykopiemy!

Tomek nic nie odpowiedział, lecz westchnąwszy tylko, przestał kopać i przez długą chwilę tonął w zamyśleniu. Wreszcie rzekł:

— Na nic to się nie zda, Huck, co my robimy. Będąc w więzieniu, nie potrzebowalibyśmy się tak śpieszyć, bo nie zbywałoby nam na czasie. Zresztą kopiąc kilka minut dziennie, podczas zmian warty, nie mielibyśmy rąk w pęcherzach. Robota w ciągu wielu lat mogłaby być według wszelkich prawideł wykonana. My wszakże z powodu pośpiechu musimy kopać, nie tracąc czasu.

— Ale co robić, skoro noże wypadają nam z poranionych rąk?