— Ciociu Salciu, przeliczyłem łyżeczki, jest tylko dziewięć.

— Wracaj do zabawy i nie nudź mnie. Sama przecież liczyłam i było ich dziesięć.

— Cioteczko, liczyłem dwa razy i zawsze wypadało tylko dziewięć...

Jakkolwiek bardzo zniecierpliwiona, przyszła przeliczyć jeszcze raz. Każdy by zrobił to samo.

— Ależ prawda! — zawołała. — Dziewięć tylko! Cóż to jest? Nie, nie może być, raz jeszcze przeliczę.

Wtedy ja podkładam nieznacznie tę dziesiątą, która była u mnie w rękawie, ciocia Salcia liczy i niby obojętnie powiada:

— Naturalnie, że się pomyliliśmy. Dziesięć było i dziesięć jest.

— Czy doprawdy, ciociu? — pyta Tomek. — Mnie się zdaje, że nie.

— Widziałeś przecież, że liczyłam.

— Widziałem, ale...