— Nie, paniczu, Bóg łaskaw, ani jednego.

— To nic! Wystaramy ci się o kilka.

— Paniczu złocisty, a po co? Po co mnie pająki? Ja się ich boję... Dla mnie pająk czy grzechotnik to wszystko jedno.

Tomek pomyślał trochę i powiada:

— To pyszna myśl! A gdzież byś go trzymał?

— Kogo, paniczu?

— Grzechotnika, ma się rozumieć!

— Łasko Boska! A panicz co mówi?! A przecież żeby tu miał ze mną mieszkać grzechotnik, tobym chyba głową wybił dziurę i uciekł.

— E! Jim, tak ci się zdaje. Z początku tylko bałbyś się grzechotnika, a potem oswoiłbyś go...

— Oswoił?