— Słuchaj no, Huck, a kogoż tam zabili w waszej bandzie, skoroś ty żyw?

Opowiedziałem mu wszystko, ku jego wielkiej radości.

— A ty skąd się tu wziąłeś?

Zakłopotany milczał przez chwilę, a potem rzekł:

— E! Lepiej nie mówić.

— Dlaczego?

— Mam swoje powody. Nie wydasz mnie, Huck, jeżeli ci powiem całą prawdę? Nie wydasz?

— Nie, Jim, słowo daję.

— Skoro tak, to wierzę. Słuchaj, Huck, ja... ja uciekłem.

— Jim!