— Tatkę i mamę, i siostrę, i pannę Hooker także i jeżeli nie popłyniecie tam zaraz...
— Gdzie, tam? Gdzież oni są?
— Na pokładzie tonącego parowca.
— Jakiego parowca?
— Jest tylko jeden.
— Co? Przecież nie „Walter Scott”.
— On sam.
— Panie, zmiłuj się! Cóż oni tam robią? Po co tam leźli?
— Że nienaumyślnie, to pewne!
— A pewno! Panie, zlituj się, nie ma dla nich ratunku, jeżeli nie uciekną stamtąd czym prędzej. Jakimże sposobem dostali się w taką pułapkę?