— Bardzo prostym. Miss Hooker pojechała z wizytą do miasta...
— Tak, do Booth Lauding. Cóż dalej?
— Pojechała z wizytą do Booth Lauding i przed samym wieczorem wsiadła ze swoją Czarną służącą na prom, który miał ją zawieźć z miasta do panny, Bóg ją wie, jak się nazywa, bo zapomniałem. Ta panna to jej wielka przyjaciółka i miss Hooker chciała u niej nocować. Na samym środku rzeki przewoźnik zgubił wiosło, prom okręcił się parę razy wokoło, a potem popłynął z wodą wiorstę156, dwie, wreszcie natknął się na parowiec i zatonął. Przewoźnik także utonął. I Czarna, i powóz z końmi, i wszystko, tylko jedna miss Hooker dostała się na pokład parowca. A potem, na godzinę przed zachodem słońca, tatko, mama, siostra i ja płynęliśmy sobie w naszej łodzi, w tej, w której wozimy jarzyny na targ, ale że było ciemno, więc nie widząc parowca, uderzyliśmy także o niego. Z nas nie utonął nikt, ale za to utonął Bill Whipple, taki dobry, taki dobry! Chłopiec najlepszy w świecie! Tak mi go strasznie żal, że wolałbym był sam utonąć... Słowo daję, wolałbym.
— Co ja słyszę! Co ja słyszę! Jak żyję, nie słyszałem takich awantur157! No, a wtedy cóżeście robili?
— Zaczęliśmy krzyczeć i wołać o pomoc, ale rzeka taka w tym miejscu szeroka, a wicher tak huczał i gwizdał, że nikt nas nie mógł usłyszeć. Tatko więc powiada, że trzeba, aby ktoś z nas dostał się na brzeg i powiedział ludziom, co się z nami stało. Tylko ja jeden umiem pływać, więc rzuciłem się w wodę. Dopłynąwszy do lądu, straciłem tylko czas na próżno, bo co kogo spotkam, to mi odpowiada: „Co? Na taką noc i w taką falę? Nie ma głupich... Idź, poszukaj promu parowego”. Ale teraz, kiedy pana spotkałem, to może pan zechce...
— Ma się rozumieć, że zechcę, ale niechże wiem, kto mi za to zapłaci? Jak myślisz? Czy twój tatko...
— No, to już wszystko dobrze. Miss Hooker powiedziała wyraźnie, że jej wuj Hornback...
— Wielki Boże! Więc on jest jej wujem! On! Słuchaj, malcze, idź prosto na to światło, które tam widzisz... Doszedłszy do niego, zawróć na lewo i idź jeszcze z ćwierć mili, dopóki nie zobaczysz szynku, wejdź tam i każ się zaprowadzić do Hornbacka, który z pewnością weźmie wszystko na swój rachunek. A nie trać czasu, bo staremu pilnie będzie dowiedzieć się o siostrzenicy. Powiedz mu, że zanim przyjdzie do miasta, będę ją miał żywą i zdrową... Zabieraj nogi, chłopcze, ja śpieszę obudzić pomocnika.
Poszedłem na światło, ale gdy stary zniknął we drzwiach stojącego nad brzegiem domostwa, dobiegłem do swojej łodzi, wyciągnąłem ją na brzeg między szychty drzewa i ukryty w ich cieniu z niepokojem oczekiwałem chwili wyruszenia łodzi na pomoc uwięzionym. Prawdę rzekłszy, czułem pewne zadowolenie, że zadałem sobie tyle trudu dla takich ludzi. Wiem, że nie każdy by to uczynił. Żeby też o tym wdowa wiedziała! Wyobrażam sobie, jak by się mną pyszniła158, że dopomagam takim łotrom, bo zauważyłem, że i wdowa, i wszyscy cnotliwi ludzie najlepiej lubią łotrów i niegodziwców.