— A kiedy ja ci mówię, że nie trafiłeś w sedno.

— Niech licho weźmie sedno! Co wiem, to wiem. I pamiętaj to sobie, że prawdziwe sedno jest jeszcze głębiej. Trzeba wiedzieć, kto to był Salomon. Weź ty człowieka, który ma tylko jedno albo dwoje dzieci, czy taki człowiek będzie szafował dziećmi? Nie, nie będzie, nie stać go na to. Taki zna wartość dziecka. A weźże ty drugiego, co ma w domu z pięć milionów hałasujących dzieci, albo i więcej, to zupełnie co innego. Taki ci na poczekaniu przetnie dziecko jak kota. Tak też było z Salomonem, jedno dziecko więcej czy mniej, dla niego to wszystko jedno!

Nigdy nie widziałem Czarnego, który by tak napadał na Salomona. Jak sobie coś raz wbił w głowę, już mu tego i toporem nie wybijesz. Zaczęliśmy więc mówić o innych rzeczach, a Salomonowi daliśmy spokój. Opowiadałem mu o Ludwiku XVI163, któremu już dawno temu Francuzi głowę ścięli, i o jego synku, delfinie164, co byłby także został królem, ale go zamknęli w więzieniu, gdzie, jak mówią niektórzy, umarł podobno.

— Nieboraczek!

— Ale inni twierdzą, że uciekł stamtąd i schronił się w Ameryce.

— Dobrze zrobił! Ale nudzić się tu będzie sam jeden, przecież tu nie ma królów, prawda, Huck?

— Nie, nie ma.

— To i nie ma dla niego posady. Cóż on tu robi?

— Nie wiem. Czasem taki król zaciągnie się do policji, a są i tacy, którzy uczą, jak trzeba mówić po francusku.