— Co to jest harem?

— Miejsce, gdzie trzyma swoje żony. Nie słyszałeś o haremie? Salomon miał harem, a w nim około miliona żon.

— A prawda, prawda, zapomniałem! Harem to dom dla żon. To dopiero hałas tam musi być w dziecinnym pokoju! Pewno też i żony kłócą się ciągle między sobą, to harmider! I mówią, że Salomon najmędrszy z ludzi: ja temu nie daję wiary. Bo czy człowiek mądry chciałby żyć ciągle w takim młynie, gdzie kobiety mielą językami bez przerwy? Nie, nie chciałby! Człowiek mądry zbudowałby sobie młyn parowy. Chcę hałasu, to puszczam w ruch maszynę, a chcę spokoju, to ją zatrzymuję.

— Może być, ale w każdym razie Salomon był najmędrszy z ludzi, słyszałem to z ust własnych wdowy.

— Ja tam nie wiem, co mówiła wdowa, ale moim zdaniem on nie był najmędrszy, ani nawet mądry. Bo proszę cię, co też jemu przychodziło do głowy? Słyszałeś o tym dziecku, co je kazał rozciąć na dwoje?

— Słyszałem, opowiadała mi wdowa.

— A widzisz! Jak można wymyślić coś podobnego! Bo proszę cię, zastanów się tylko. Tu stoi jedna kobieta: matka, uważasz? A tu stoi druga. Ja jestem Salomon, a ten dolar to dziecko. Obie matki upominają się o dziecko. Cóż ja więc robię? Czy pójdę pomiędzy sąsiadów i dowiem się, do której z matek dziecko sprawiedliwie należy, i tej oddam zdrowe i całe, jakby to uczynił każdy, co ma choć trochę oleju w głowie? Właśnie że nie! Ja biorę siekierę i rozrąbuję dolara na dwie części i daję jedną połowę jednej matce, a drugą drugiej. Wszak Salomon tak postąpił z dzieckiem? A teraz pytam się ciebie, na co komu zda się przecięty dolar? Na nic się nie przyda. To cóż dopiero dziecko?! Za milion takich nie dałbym centa!

— Bodajeś zdrów był, Jim, nie trafiłeś w sedno. Bodaj cię kaczki zdeptały, nie trafiłeś nawet blisko sedna!

— Kto? Ja? Nie gadałbyś! Proszę cię, daj mi spokój ze swoim sednem, wiem przecież, co to znaczy zdrowy rozsądek, ale tu nie widzę go ani krzty. Sprzeczka nie szła o połowę dziecka, lecz o całe dziecko, a człowiek, któremu się zdaje, że sprzeczkę o całe dziecko załagodzi połową dziecka, nie ma rozsądku za grosz. Już ty mi nie gadaj o Salomonie, Huck, znam go na wylot!...