— Nie wiedziałem, że ich tylu było. Nie słyszałem o nich i żadnego nie znałem, prócz starodawnego króla Salomona162, bo nie liczę tych królów, co są w kartach. Ile król dostaje pieniędzy?
— Ile dostaje? Albo ja wiem! Pewno z tysiąc dolarów na miesiąc, jeżeli mu się tak podoba. Może mieć tyle, ile sam zechce, wszystko do niego należy.
— Takiemu to dobrze! A cóż oni mają do roboty?
— Co też tobie do głowy przychodzi, Jim? Król nic nie robi, tylko siedzi na tronie.
— Doprawdy?
— Naturalnie. Siedzi na tronie z berłem w ręku, a koroną na głowie. Jak wojna, to co innego, królowie zawsze idą na wojnę, ale w cichą porę to sobie mają używanie: chodzi, przeciąga się, ziewa... Cyt! Słyszałeś szmer?
Wysadziliśmy głowy spomiędzy drzew i patrzymy, lecz nic nie widać i nie słychać, prócz plusku wody, którą rozbija koło parowca, wróciliśmy więc na swoje miejsca.
— Tak — powiadam — a jak to go znudzi, to się kłóci z parlamentem, a jeżeli mu się kto opiera, to ścina głowy nieposłusznym. Najczęściej jednak król przesiaduje w haremie.
— Gdzie?
— W haremie.