Wsadziłem, ale nie byłem pewny, czy mi jej natychmiast nie zdejmą176!

Na podłodze stała świeca, którą wszyscy otaczali, patrząc na mnie z widocznym zaciekawieniem. Było tam trzech dorosłych mężczyzn z wymierzonymi ku mnie strzelbami, co wcale nie jest przyjemne! Najstarszy, siwy, mógł mieć ze sześćdziesiąt lat, dwaj inni po trzydzieści albo i więcej — wszyscy trzej przystojni i okazali — a za nimi siwa, milutka staruszka z dwiema pannami, których nie mogłem widzieć dokładnie. Stary jegomość powiada:

— No, wszystko dobrze. Wejdź.

Zaledwie wszedłem, natychmiast stary jegomość zamknął drzwi na klucz, pozasuwał rygle, żelazną sztabą założył drzwi, polecając młodym ludziom iść za nim ze strzelbami. Gdy wszyscy weszliśmy do dużego pokoju bawialnego, którego podłoga była zasłana nowiutkim dywanem pozszywanym z gałganków, mężczyźni zaraz się skupili w rogu najbardziej oddalonym od okien, które były tylko w ścianie frontowej. Jeden z nich trzymał w ręku świecę, a wszyscy trzej przyglądali mi się bacznie, mówiąc do siebie nawzajem:

— Nie, to nie żaden Shepherdson... Z pewnością nie Shepherdson... Niepodobny do nich wcale...

Potem stary jegomość w przekonaniu, że mi to zapewne nie zaszkodzi, postanowił zbadać, czy nie mam przy sobie broni. Nie szukając nawet po kieszeniach, obmacał mnie rękami po wierzchu i powiedział, że teraz jest już spokojny. Oświadczył mi też, że mam się rozgościć i czuć się jak u siebie w domu, chciał nawet, żebym zaraz wszystko o sobie opowiedział. Na to milutka staruszka:

— Bóg z tobą, Saulu, biedny chłopak mokrzusieńki, a ty mu każesz opowiadać! Głodny przecież być musi. Tobie to ani w głowie!

— Masz słuszność, Rachelo, zapomniałem!

— Betsy — rzecze wtedy staruszka do Czarnej — biegnij no do spiżarni i przynieś temu biedactwu coś do jedzenia tak szybko, jak to możliwe. A wy, dziewczęta, niech jedna obudzi Bucka i powie mu... A! Otóż i Buck... Buck, weź ze sobą tego chłopaczka, zdejmij z niego mokrą odzież i ubierz w swoją... Przeziębić się gotów, nieborak...

Buck wyglądał na mego rówieśnika, mógł mieć ze trzynaście albo czternaście lat, chociaż był nieco wyższy ode mnie. Nie miał na sobie nic prócz koszuli i okropnie rozczochranej czupryny. Wszedł, ziewając i przecierając sobie oczy kułakiem jednej ręki, w drugiej zaś trzymał strzelbę, którą ciągnął za sobą.