list do marcina

świat ruszył. znowu beze mnie. wmówiłam wszystkim,

że jeszcze nie pora, choć czuję się znacznie lepiej.

wracam. a powrót zajmuje coraz więcej czasu.

pisałam jakieś ważne listy, ale nie było komu ich

przeczytać, jakieś wiersze. w sumie godzono się na

nie jako część terapii, tak to teraz odbieram.

wychodzę po mleko, wracam z nim. nie mam pokus, nie

jestem zmuszona niczego tłumić, niczego mówić. dziś

po raz pierwszy nie wzięłam tabletek i nic, nic.