wiem, że to oddział niedoszłych młodych

samobójców, z których tylko paru naprawdę

chciało umrzeć, nie rozróżniam ich jednak

od reszty.

straże

przy wejściu sprawdzali nadgarstki, więc

rany pochowały się cieknąc do wewnątrz,

wdech ukrył wypukłości; zamilkł poświst

tchawicy, z trudem ukrywając chorobę, co

zatruła flegmą niewidoczny pod ubraniem