żołądek. czytali i z oczu, więc pożółkłe
białka zbladły na zawołanie, pod nimi worki
skóry puste po nieprzespanej nocy napełniły
się ciepłą limfą. trzepot rzęs zagłuszył
wytrwały bolesny stukot maszyny parowej
poruszającej krwią w sinych naczyniach.
pająk sztucznego ciepła rozpełzł się po
zdrętwiałych od dawna policzkach, wargi
wydęły jak skrzela ogłuszonego na święta
karpia. zapomnieli popatrzeć na ręce, a