ilością niedoszłych mężów i żon jak kolekcjonowanie

kapsli z niemożliwością wygrania jeszcze czegoś ponad

to, co już się otrzymało. a trzeba wkalkulować

mieszanie imion, rosnące rachunki telefoniczne,

niespodziewane wizyty. konsekwencje drobnych kłamstw

jak zimujący w kościach złośliwy nowotwór czekają na

swoją chwilę. odłożona na bok jak zaległe listy słuchawka

jeszcze ciepła ciepłem policzka, traci miarowy puls sygnału.

ostateczne rozwiązanie — rwiesz żyłę kabla strzępiąc opuszki

palców, cieknąc ryglujesz drzwi, udajesz, że wyszedłeś