parady, odbytej mimo złej aury.
myślałam, żeby złapać sobie jakieś muchy, ale to kłóci się
z przejętą religią. pozostawiam sprawy w cudzych rękach.
zobaczymy jak się tam ułożą.
wkłułam pod szarą skórę drobinki powietrza. moja krew
teraz też ma czym oddychać. kaszel nie powraca, ból serca
ustaje. rozkołysana, o tak — czekam na wiadomość.
literacki
to jest poezja seryjna. a to obosieczna. zżółkły wrzód
rozkrawam tym nożem trzymając za ostrze. w obie