przeczytać, jakieś wiersze. w sumie godzono się na

nie jako część terapii, tak to teraz odbieram.

wychodzę po mleko, wracam z nim. nie mam pokus, nie

jestem zmuszona niczego tłumić, niczego mówić. dziś

po raz pierwszy nie wzięłam tabletek i nic, nic.

zasypiam tylko na wznak, ale częściej przebywam w

łazience. nie palę światła i nie odkręcam kranu, wiję

sobie pajęczynę w rogu umywalki.

pomyślałam o tym właśnie wczoraj. była leniwa sobota,

niesmaczny obiad, nudny odcinek. nie poszłam oglądać