czkawką pijackiej deklaracji: kto nie czyta poezji itd.

(tylko że rano nikt już nie będzie pamiętał). kolejna

knajpa w której jesteś jak list — bezpowrotnie spalony.

wiersz dla maćka meleckiego

pięść w kamień. ptaki fruną szybko jak z klatek

filmu grozy. park jest już zielony, włosy białe,

krew jak zwykle. natrętna myśl o tym zabija każdą

inną, która pewnie dałaby czemuś początek.

nagle konieczność wzięcia zakrętu stawia w martwym

punkcie. zatrzęsienie równorzędnych alternatyw