względny spokój.

Mucha nie krąży już. Krew wolniej, szum

spłuczki jak wodospad w skroniach. Jest

ta konieczna zgoda.

Radio puste w środku. Dociera do nas tylko

godzina, po sobie samej, przed kolejną tak

samo przeżytą.

Gościem jest każdy, kto wkrótce wyjedzie.

Gdzieś i po coś, lub z kimś. Widok zza szyby

to też jest dobry powód.