bez możliwości ruchu w tę czy we w tę

głód nie daje wyboru. odczytane z trudem hieroglify

plam nie drażnią już niewiadomym pochodzeniem. czas

znajduje kupca na brudne ubrania, jak zwykle gotowego

zapłacić ciut więcej za to, co pod spodem.

nie spodziewał się blizny. rozpoznanie sprowadza

odmowę bez prób negocjacji. to są falstarty zamierzone,

potknięcia dopuszczalne. prawdziwe niebezpieczeństwo

dopiero ma nadejść.

chwilowo cisza przed burzą jak w kościele po mszy,