Izydor nie spuszczał oczu z fotografii i badał ją na wszystkie strony. Wreszcie zapytał:

— Czy niedaleko za miastem jest karczma Lion d’Or?

— Tak, ależ tak, jest.

— Czy po drodze do Valognes?17

— Rzeczywiście, po drodze do Valognes.

— Otóż mam wszelkie powody, by przypuszczać, że ta karczma była główną kwaterą przyjaciół Lupina. Stamtąd nawiązali kontakt z moim ojcem.

— Co za pomysł! Pański ojciec z nikim nie rozmawiał. Nikogo nie widywał.

— Nie widywał nikogo, lecz użyto pośrednika.

— Jaki pan ma na to dowód?

— Tę fotografię.