— Zamek Iglica?... Ach!... A gdzie jesteśmy? W departamencie Indre?

— Dalibóg, nie. Indre jest z tamtej strony rzeki. Tu jest departament Wydrążona20.

Izydora olśniło. Zamek Iglica! Departament Wydrążona! Wydrążona Iglica! Klucz do dokumentu! Zwycięstwo pewne, ostateczne, zupełne!

Bez słowa odwrócił się od kobiet i poszedł, potykając się jak pijany.

Tom II

Rozdział VI. Tajemnica historyczna

Beautrelet natychmiast postanowił działać samemu. Powiadamianie władz było zbyt niebezpieczne. Wobec tego, że mógł podać tylko przypuszczenia, obawiał się powolności władz, pewnych niedyskrecji i całego uprzedniego śledztwa, podczas którego Lupin, niewątpliwie ostrzeżony, miałby możność swobodnego odwrotu.

Następnego dnia o ósmej rano z pakiecikiem pod pachą opuścił oberżę, w której mieszkał w okolicy Cuzion, wszedł w najbliższe krzaki, zrzucił ze siebie ubranie robotnika, stał się znowu młodym malarzem angielskim, którym był przedtem, i poszedł do notariusza w Eguzon.

Powiedział, że okolica mu się podoba i że chętnie zamieszkałby tu z rodzicami, gdyby znalazł odpowiednie mieszkanie.

Notariusz wskazał mu kilka posiadłości. Beautrelet napomknął, że mówiono mu o zamku Iglica, leżącym w tym departamencie.