Zawahał się. Oficer skończył zdanie:
— I nie zdradził Waszej Królewskiej Mości? O, królu...
— A więc, niech pan posłucha.
Wyciągnął z kieszeni książeczkę i wydarł z niej ostatnią stronę. Zmienił jednak zdanie.
— Nie, lepiej będzie, jeżeli przepiszę...
Wziął dużą kartkę papieru, oddarł z niej mały prostokątny kawałeczek i przepisał na nim pięć wierszy kropek, cyfr i znaków, które znajdowały się na wydrukowanej stronicy. Potem, spaliwszy tę wydrukowaną stronicę, złożył zapisaną kartkę we czworo, opieczętował czerwonym woskiem i dał mu ją.
— Panie, po mojej śmierci odda pan to królowej i powie pan jej: „Od króla... dla Waszej Królewskiej Mości i dla jej syna”. Jeśli nie zrozumie...
— Jeśli nie zrozumie...
— Doda pan: „Chodzi o tajemnicę Iglicy”. Królowa zrozumie.
Rzekłszy to, rzucił książkę między szczapy płonące na kominku.