— Gdzie ona jest? Ależ położyła ją na tym stole, tam...

Izydor zerwał się. Na końcu stołu, na bezładnej kupie papierów leżała mała książeczka oprawiona w różowy safian49. Położył na niej gwałtownie pięść, jakby zabraniał, żeby ktokolwiek dotknął książki... a trochę też tak, jakby sam nie miał odwagi jej wziąć.

— No! — zawołał Massiban, cały rozgorączkowany.

— Mam ją... jest tu.

— Ale tytuł... Czy jest pan pewny?

— Więc niech pan spojrzy!

Pokazał mu złote litery wybite na safianie: „Tajemnica Wydrążonej Iglicy”.

— Czy jest pan przekonany? Czy jesteśmy nareszcie panami tajemnicy?

— Pierwsza strona... Co jest na pierwszej stronie?...

— Proszę czytać: „Cała prawda wyjawiona po raz pierwszy. Sto egzemplarzy wydrukowanych przeze mnie samego i dla pouczenia Dworu”.