— Tak, pytam pana, do jakiej pan należy redakcji.

— Mój Boże, panie sędzio śledczy, pisuję w wielu dziennikach... po trosze wszędzie...

— Pańska legitymacja?

— Nie mam żadnej.

— Ach! Jakże to?...

— Żeby dziennik wydał legitymację, trzeba pisać w nim stale.

— A więc?

— A więc ja jestem tylko współpracownikiem okolicznościowym. Posyłam na prawo i na lewo artykuły, które mi drukują lub odrzucają, zależnie od okoliczności.

— A w takim razie pańskie nazwisko? Pańskie papiery?

— Moje nazwisko nic panu nie powie. A co do papierów, nie mam ich wcale.