— Dosyć tej zabawy! Pańskie nazwisko?

— Izydor Beautrelet.

— Pański zawód?

— Uczeń klasy maturalnej liceum Janson de Sailly.

Pan Filleul wytrzeszczył zdumione oczy.

— Co mi pan tu plecie? Uczeń klasy maturalnej...

— W liceum Janson, rue de la Pompe, numer...

— Ejże! — zawołał pan Filleul. — Pan sobie kpi ze mnie! Niech pan skończy tę zabawę!

— Wyznaję panu, panie sędzio śledczy, że pańskie zdumienie mnie dziwi. Cóż stoi na przeszkodzie, żebym był uczniem klasy maturalnej w liceum Janson? Może moja broda? Zapewniam, że moja broda jest fałszywa.

Izydor Beautrelet oderwał kilka kosmyków swej brody i jego twarz okazała się jeszcze młodsza i bardziej różowa, prawdziwa twarz licealisty.