— Nie. Widział pańską matkę. Pani Valmérasowa zaskoczyła go, gdy wychodził.

— No i?

— Powiedział jej, że szuka Ludwika Valmérasa, że jest pańskim przyjacielem.

— Wtedy...

— Wtedy pani powiedziała mu, że jej syn wyjechał w podróż... na wiele lat...

— I odszedł?...

— Nie. Dawał przez okno wychodzące na równinę jakieś znaki... jak gdyby kogoś wołał.

Lupin jakby się wahał... Wtem straszny krzyk przeszył powietrze. Rajmunda jęknęła:

— To twoja matka... poznaję...

Rzucił się do niej i ciągnąc ją gwałtownie, wołał: