Rajmunda odwróciła się, mocno zaniepokojona.

— Cezaryna tu biegnie...

Żona strażnika rzeczywiście biegła bardzo prędko od dworu.

Lupin poskoczył do niej.

— Co? Co takiego? Mówcie?

Zdyszana Cezaryna wykrztusiła:

— Jakiś człowiek... Widziałam w salonie jakiegoś człowieka...

— Tego Anglika z rana?

— Tak, ale znowu przebranego...

— Widział was?