— Ale panienka tam nie pójdzie?
— Owszem, owszem — odparła stanowczo z energicznymi ruchami. — Proszę mnie nie wstrzymywać, mam jeszcze jeden nabój... Jeśli się ruszy...
Wyszła. Po chwili Albert zobaczył, jak skierowała się w stronę ruin. Zawołał do niej z okna:
— Zawlókł się za arkadę. Nie widzę go już... Ostrożnie, panienko...
Rajmunda obeszła stary klasztor, żeby odciąć mężczyźnie odwrót, i wkrótce Alert stracił ją z oczu. Po kilku minutach, nie widząc jej, zaniepokoił się i bacznie obserwując ruiny, zamiast zejść po schodach, próbował dostać się na drabinę. Kiedy mu się to udało, zszedł szybko i pobiegł wprost ku arkadzie, koło której po raz ostatni widział mężczyznę. O trzydzieści kroków dalej znalazł Rajmundę, która szukała razem z Wiktorem.
— I cóż? — rzekł.
— Nie udało się go złapać — odpowiedział Wiktor.
— A furtka?
— Wracam od niej... To klucz.
— Mimo to trzeba dobrze...