— Chce pan wiedzieć, panie sędzio śledczy?

— Czy chcę wiedzieć!

Beautrelet miał w ręku mocną, sękatą laskę.

Gwałtownie, jednym uderzeniem laski roztrzaskał jedną ze statuetek, które zdobiły portal kaplicy.

— Ależ pan zwariował! — krzyknął pan Filleul, wytrącony z równowagi, i rzucił się ku szczątkom statuetki. — Pan zwariował! Ten stary święty był cudowny...

— Cudowny! — rzekł Izydor, robiąc młynka, którym trącił Matkę Boską.

Pan Filleul chwycił go za ramię.

— Ależ nie pozwolę panu popełniać...

Podskoczył jeszcze jeden z magów, potem żłobek z dzieciątkiem Jezus...

— Jeszcze jeden ruch, a strzelę!