Nie widziałaś, nie słyszałaś!
JOYZELLA
Lanceorze...
LANCEOR
Lanceorze, Lanceorze!... Gdybyś tak wołała na mnie przez tysiąc lat, nic nie zmieni się tam, gdzie nie było nic...
JOYZELLA
Nie wiem, co się dzieje ze szczęściem nas obojga... Ale patrz na mnie i dotknij moich rąk, abym wiedziała, gdzie jesteś... Przecież jeżeli tak mówisz, to nie ciebie widziałam w cudownym ogrodzie, gdziem swoją duszę oddała. Nie, jest coś, co igra z naszą mocą. Nie, to niepodobna, aby wszystko tak przepadło przez jedno słowo. Szukam, błądzę. Widziałam wówczas ciebie i całą prawdę, całą wiarę, jak widzi się nieraz morze pomiędzy drzewami!... Byłam pewna, wiedziałam... Miłość nie kłamała... teraz ona kłamie... Nie może być, aby wszystko miało runąć przez tak lub nie... Nie, nie, ja nie chcę!... Pójdź, jeszcze nie za późno, jeszcześmy nie utracili szczęścia. Jest w naszych rękach, które odpychają los... To, coś uczynił, jest może szaleństwem... Zapomniałam o tym, drwię z tego, nic nie widziałam, mówię ci... To nie istnieje: jednym słowem zacierasz to, co było... Wiesz równie dobrze, jak i ja, że miłość ma słowa, którym nic się nie opiera, i że największy błąd, wyznany w wiernym pocałunku, staje się prawdą piękniejszą niż niewinność... Powiedz mi to słowo, daj ten pocałunek; wyznaj prawdę, tę prawdę, którą widziałam, którą słyszałam, a wszystko na nowo będzie tak czyste jak było przedtem — i powtórnie odnajdę wszystko, coś mi dał.
LANCEOR
Powiedziałem, com powiedział; jeżeli mi nie wierzysz, odejdź, przeszkadzasz mi...